Na czym polega Oh...Sir! The Hollywood Roast
To kontynuacja Oh...Sir!! The Insult Simulator, w której cała rozgrywka kręci się wokół słów. Wcielasz się w jedną z postaci inspirowanych ikonami popkultury, a twoim orężem są zdania budowane z dostępnych wyrazów. Każdy runda toczy się na zasadzie składania i dopowiadania kwestii, więc liczy się nie tylko to, co powiesz, ale i to, jak trafnie dobierzesz słowa do sytuacji. Słownik jest ponad dwa razy większy niż w oryginalnym Oh...Sir!!, więc opcji wypowiedzi jest sporo, a powtarzalność szybko nie doskwiera. Gra ma tryb kariery, w którym opanowujesz kolejne sceny i zdobywasz Golden Parrots, te z kolei służą do rozwijania postaci. Pojawił się też system złości: ładujesz gniew i zamykasz zdanie wyjątkowym zakończeniem.
Jak gra się wspólnie
Wspólna zabawa działa na kilka sposobów. Możesz grać w pojedynkę, przez internet albo na wspólnej kanapie, więc wystarczy jeden ekran, żeby zmierzyć się z znajomymi. Rozgrywka online pozwala rzucać wyzwania osobom z dowolnego miejsca, a Remote Play Together daje możliwość dołączenia do sesji bez własnej kopii gry. Wsparcie dla pada jest wbudowane, więc na kanapie każdy może wygodnie trzymać kontroler. Zasady są proste do wychwycenia, a głębia wychodzi dopiero w praktyce: kombinacje, kontynuacje i celowanie w słabe strony rywala to elementy, które odróżniają doświadczonych graczy od początkujących.
Zanim zaczniecie
Warto wiedzieć, że to gra słowna, więc liczy się znajomość języka i refleks w dobieraniu wyrazów. Klimat jest celowo przerysowany i złośliwy — całość to hollywoodzki roast, pełen uszczypliwych ripost, a postacie to „z prawnego punktu widzenia nieco inne" wersje znanych osobistości. Tryb tworzenia postaci pozwala składać własne klony celebrytów w laboratorium, więc jeśli lubicie personalizację, zostaje sporo miejsca na szaleństwo. Twórcy zapowiadają darmowe aktualizacje z nowymi postaciami i scenami, a scenografie to rozpoznawalne tło z kina. Gra działa w 2D z pikselową grafiką, więc nie spodziewajcie się efektownych animacji — cała waga leży na tekście i na tym, kto lepiej prowadzi wymianę zdań.