Arenowa bijatyka z poczuciem humoru

Foreskin Fury to trzecioosobowa bijatyka w arenie, w której walczą ze sobą... penisy. Klimat jest celowo karykaturalny i absurdalny — gra powstała z żartu dwóch znajomych, którzy bez wcześniejszego doświadczenia nauczyli się Blendera i Unreal Engine, żeby ten żart zamienić w działającą grę. Nie spodziewaj się tu poważnej fabuły ani dopracowanego świata studia AAA; dostajesz zwariowaną, kolorową arenówkę nastawioną na szybkie, śmieszne starcia. Treść jest wyraźnie dla dorosłych — seksualne żarty, nagość i memowy humor są wpisane w sam koncept, więc gra nie jest odpowiednia dla każdego towarzystwa.

Jak gra się wspólnie

Rdzeń zabawy to multiplayer PvP online, w którym rzucasz wyzwanie znajomym i ścieracie się na arenie. Możesz też ćwiczyć przeciwko niezgrabnym botom, gdy akurat nikt nie jest online. Walka opiera się na specjalnych zdolnościach: napełniasz swoją postać energią, a w odpowiednim momencie odpalasz umiejętność, żeby przechylić starcie na swoją korzyść. Kluczowe jest liczenie czasu — zdolności są potężne, ale trzeba ich używać z rozsądkiem, a nie na ślepo. Otoczenie nie jest tylko dekoracją: można odbijać się nad przeciwnikiem, wchodzić mu w tył, pluć, przekształcać teren i wykorzystywać cień do zaskakiwania rywali. Kto lepiej czyta arenę i wykorzystuje fizykę, ten wygrywa.

Zanim zaczniecie

Postacie odblokowują kolejne elementy w miarę postępów, więc pierwsze starcia będą wyglądać skromniej niż te później — dostajesz akcesoria do personalizacji, które zmieniają wygląd i charakter twojej postaci. To element progresji, a nie tylko kosmetyka na start. Warto też wiedzieć, że twórcy jasno mówią o sobie: to duet bez doświadczenia w branży, robiący grę po godzinach, w wolnym czasie, którego ilość zmienia się w ciągu roku. Traktuj to jako projekt robiony z pasji, a nie produkt dużego studia. Jeśli szukacie czegoś lekkiego na wspólną sesję online, gdzie liczy się śmiech i chaotyczne starcia, a nie wyważony balans, Foreskin Fury trafia w ten cel.

Zrzuty ekranu

Tagi