Mostek własnego okrętu flagowego
BattleGroupVR to taktyczna strategia kosmiczna prowadzona z perspektywy pierwszej osoby. Nie dowodzisz z widoku z góry z perspektywy obserwatora, tylko stoisz na mostku własnego okrętu flagowego i jesteś częścią bitwy razem ze swoimi kapitanami. Gra powstała z myślą o VR, więc interfejs dowodzenia w przestrzeni trójwymiarowej został zaprojektowany specjalnie pod komendowanie flotą w kosmosie. Akcja toczy się w czasie rzeczywistym, a sterowanie pozwala zatrzymać czas, żeby spokojnie rozważyć ruchy.
Składanie i prowadzenie floty
Zaczynasz od złożenia grupy bojowej z różnych typów okrętów. Szybkie korwety uderzeniowe, niszczyciele rakietowe o dużym zasięgu, okręty naukowe prowadzące wojnę elektroniczną, niebezpieczne lotniskowce i potężne pancerniki — każdy typ ma własne zdolności, charakterystyki i sloty na uzbrojenie. Okręty wyposażasz w ciężkie działa, wyrzutnie rakiet, lasery obrony punktowej oraz inne komponenty, tak aby flota była gotowa na różne zagrożenia. Jednostki rosną wraz z tobą w trakcie kampanii, więc ich utrata jest bolesna. Kapitanów wybierasz świadomie — każdy wnosi do floty inną zdolność, a dobrze dobrany do okrętu potrafi odwrócić przebieg starcia.
Rozgrywka w grupie
BattleGroupVR obsługuje grę kooperacyjną przez internet oraz potyczki PvP, więc można grać razem z znajomymi zamiast wyłącznie w trybie dla jednego gracza. Współpraca sprowadza się do wspólnego dowodzenia flotą i wspierania się w trakcie starć, a w trybie PvP stajecie po przeciwnych stronach konfliktu. Niezależnie od wybranego trybu rozgrywka pozostaje w czasie rzeczywistym, z możliwością wstrzymania akcji, żeby zaplanować kolejne rozkazy.
Zanim zaczniecie
Warto wiedzieć, że gra wymaga obsługi w rzeczywistości wirtualnej i to właśnie pod VR powstały specjalne sterowanie strategiczne. Przed pierwszą bitwą przeznaczcie czas na skompletowanie floty, dobór uzbrojenia i przypisanie kapitanów do okrętów — decyzje z tego etapu mają bezpośrednie przełożenie na przebieg walki. Gra ostrzega wprost: nie zejdź z tonącego okrętu, więc utrata własnego flagowca kończy się źle.